Zapytaj Praktyka Medycyny Ewolucyjnej

MIKOŁAJ “TESLA” MATYSIAK

ZAŁOŻYCIEL EVOHEAL.PRO

Telefon: +48 736 903 674

Mail: [email protected]

RECEPTY EMTP™: DLACZEGO TAK TRUDNO PRZESTAĆ PIĆ, PALIĆ, CZY BRAĆ I JAK TO ROZWIĄZAĆ?

RECEPTY EMTP™: DLACZEGO TAK TRUDNO PRZESTAĆ PIĆ, PALIĆ, CZY BRAĆ I JAK TO ROZWIĄZAĆ?
14/05/2018 Mikołaj Tesla
In Recepty EMTP™

Zaczęło się niewinnie. Ot, przyjemna ucieczka od rzeczywistości. Na początku było Cię na to stać, łatwiej było się zaprzyjaźnić z ludźmi, poczuć częścią jakiejś grupy. Z czasem potrzeba było coraz więcej i więcej. Portfel chudł coraz bardziej. Głowa coraz mniej zaczęła to wytrzymywać. Ciało zaczęło się sypać. Relacje robiły się coraz gorsze. I w pewnym momencie – zwykle zbyt późnym – zadajesz sobie pytanie o to, gdzie był błąd?

Rzadko kiedy źródło tego błędu się do tego przyzna. Ale zwykle przyczyną tej sytuacji są rodzice. Tak. To zwykle rodzice odpalają w dziecku, w pierwszej kolejności, całą serię szkodliwych zachowań, przed którymi to dziecko zaczyna w pewnym momencie uciekać. W smartfona, gry, alkohol, papierosy, narkotyki.

Tylko zgadnij, co się zmieni, kiedy dziecku to zabierzesz? Nic. Zupełnie nic. Bo przyczyna tego problemu nadal będzie taka sama. Potrzeba ucieczki nadal będzie istnieć. Najwyżej zmieni się to, do czego dana osoba będziecie uciekać.

Nie ma nic głupszego, z punktu widzenia wychowawczego, jak popadanie w skrajności. Dawanie zbyt dużo możliwości, ale bez jakiejkolwiek uwagi ze strony rodziców. Albo z kolei dawanie zbyt mało przestrzeni, kontrolowanie każdego kroku. Pierwsze to proszenie się o problemy, zaś tego drugiego nie da się zrobić.

Ludzie są kreatywni. Zwłaszcza młodzi. Czas i miejsce na to, żeby wypić, zapalić, skombinować coś – zawsze się znajdą. Nawet przy zakazie sprzedaży drożdżówek w sklepikach szkolnych – pojawiły się przedsiębiorcze osoby, które wprowadziły pozasystemowy obrót ciastkami. I znowu wszyscy mieli do nich dostęp. Po prostu poza oficjalnymi ośrodkami kontroli.

W POSZUKIWANIU BODŹCÓW

Dlatego właśnie popadanie w dowolną skrajność kończyć się będzie tym, że ludzie w odpowiedzi też będą szukać skrajności. A przecież codzienność jest dla większości ludzi nudna. Szara. Nie ma w niej kolorów, fajerwerków. Są codzienne obowiązki, praca, albo nauka, rutyna, jakiś serial w telewizji, jakieś memy w internecie. Tyle. Więc ludzie będą szukali czegoś, co pobudzi ich emocje. Przeniesie do innej rzeczywistości. Oderwie od tej codziennej nudy.

W zależności od tego, jakich bodźców ktoś poszukuje – będzie kierował się w różnych kierunkach. Jeden będzie uciekał w hazard, albo w lotto – bo wierzy w losowość tych gier. Wierzy w szybki zysk bez żadnego wysiłku.

Ktoś inny będzie spędzał cały czas grając w gry. Ktoś inny będzie szukał alkoholu, imprez, przygodnego seksu, papierosów, narkotyków. Jeszcze inny pójdzie w religię, która da mu jakieś poczucie bezpieczeństwa przemieszane z poczuciem winy, które tworzy dość ekscytującą mieszankę hormonów. Ale to cały czas jest jeden i ten sam mechanizm.

To jest naturalny proces, który zachodzi w naszych umysłach. Żeby była jasność – mnie on także dotyczy. Ja po prostu skierowałem swoją potrzebę ekscytacji i wspólnoty w kierunku biznesu oraz świadomej aktywności seksualnej.

Natomiast zaspokajam w ten sposób dokładnie ten sam poziom potrzeb. Po prostu znalazłem coś, co jest uznawane za społecznie użyteczne. Bo rzeczywiście przekłada się na życia innych ludzi w jakiś konstruktywny sposób. Pierwsze na większą skalę, drugie bardziej intymnie – ale jednak. Chodzi o tą samą potrzebę, którą po prostu zaspokajam w inny sposób.

Nie będę mówił komuś, jak ma żyć. Ale mam wrażenie, że to właśnie jest klucz do rozwiązania problemów z uzależnieniami. Tymi niechcianymi. Znaleźć takie, które będą społecznie użyteczne. Wtedy z jednej strony robisz coś nowego, ekscytującego, ciekawego, a z drugiej masz powód, żeby łączyć się z ludźmi.

NAWET ELITY STOCZYŁY SIĘ NA DNO

Alkohol robi to samo, tylko jego koszta są zupełnie inne. Głównie w postaci ograniczania pozostałych możliwości poznawczych, relacyjnych.

Jeżeli ktoś nie potrafi zbudować relacji z drugim człowiekiem inaczej, niż przez to, że się z nim upije do nieprzytomności – to mamy problem. Problem jest tym większy, że takie standardy zachowań weszły dzisiaj do polityki, biznesu, do świata tzw. elit.

Więc dzisiaj mamy takie elity, jakie mamy. Elity rynsztokowe. To są po prostu wzorce, które młodzi ludzie dzisiaj przejęli od swoich rodziców. Nikt z nas nie rodzi się z potrzebą zalewania się w trupa, żeby nawiązać z kimś relację.

Tego człowiek się uczy z czasem. Kiedy zaczyna tracić swoją naturalną otwartość i wrażliwość, którą zabija się nam w domach, szkołach, kościołach, czy mediach.

ODBIĆ SIĘ OD DNA, ALE W JAKIM KIERUNKU?

No ale ok – jesteśmy tam, gdzie jesteśmy. Osoba wpadła w problem, z którym nie potrafi sobie poradzić. Nie jest politykiem, biznesmenem, albo gwizadą rocka, którą stać na to, żeby ćpać i zalewać się w trupa do woli. Kasa się kończy, ludzie wokół mają dość. Osoba dobiła do dna.

Doszła do miejsca, w którym jest już pod taką ścianą, że wie – że albo się ogarnie, albo odbierze sobie życie. I zwykle dopiero wtedy zaczyna się wystarczająco głośny krzyk w środku własnej głowy, żeby się ogarnąć.

To oczywiście jest decyzja podjęta zbyt późno. Problem jest zbyt duży, poszukiwane rozwiązania będą zbyt radykalne. Przez co będą nieskuteczne.

OŚRODKI “TERAPII UZALEŻNIEŃ”, ALE TYLKO Z NAZWY

I tutaj niestety znowu idziemy w bardzo bezmyślnym kierunku. Powstały ośrodki, zwłaszcza te katolickie, które specjalizują się w budowaniu marketingu dla swojej organizacji właśnie na bazie tych, którzy wpadli w to skrajne bagno.

Ludzie trafiają tam na 1-2 lata. Zamknięci. Odizolowani od świata. Non stop ktoś im mówi, co mają robić. A jak nie chcą tego robić – to są karani cieleśnie. No, bo umówmy się – jak ktoś musi robić setki przysiadów, albo biegać kilometry, bo nie chciał wykonać czyjegoś polecenia – to jest to de facto kara cielesna. To jest robienie z ludzi robotów, niewolników. To nie ma nic wspólnego ze zdrowym podejściem do terapii.

I to, że na każdy – nawet najgłupszy rozkaz – znaleźli sobie w ośrodku wytłumaczenie, to niczego nie zmienia. Na przykład zabraniają komuś patrzeć w okno, kiedy sprząta, bo jakoby zacznie wtedy myśleć o życiu, z którego przyszedł. Dwa pytania – i co z tego, skoro przecież musi kiedyś tam wrócić i jakoś się na ten powrót przygotować mentalnie. A drugie pytanie – a skąd ktoś, kurwa, wie o czym Ty akurat wtedy myślisz? Absurd.

To służy tylko i wyłącznie jednemu – żeby uzależnić myślenie i nawet najdrobniejszy element zachowania tych ludzi, od kogoś, kto tym zarządza. To jest zwyczajna tresura. To jest po prostu robienie z ludzi bezmyślnych małpek do wykonywania poleceń. Oczywiście to wszystko podszyte jest jakimiś prostymi mechanizmami psychologicznymi, na to nakładana jest duża micha religijnej papki, a resztę przykrywa się opowieściami o wspólnocie i tworzeniu domu. Tylko to nie jest dom. To jest półotwarte więzienie.

OBOZY TRESURY, A NIE TERAPII

Natomiast najgorsze w tym wszystkim jest to, że taka terapia była robiona w izolacji. Kończy się tym, że taki ośrodek stwarza wyobrażenie, że jest jedynym miejscem ucieczki. I ludzie, którzy uciekali w narkotyki zostają zwyczajnie przekonwertowani na uciekanie w religię.

Zwykłe chamstwo. No, ale co zrobisz – mają 2000 lat doświadczenia w sterowaniu zachowaniami ludzi. I jeśli ci ludzie nie zaczną myśleć własnym mózgiem, tylko będą ciągle przenosić myślenie za siebie na innych – to będą wpadać z uzależnienia w uzależnienie. Takie czy inne…

I dopiero po tym wprowadzeniu warto przyjrzeć się rozmowie z jedną z osób, która przeszła przez podobny proces indoktrynacji. Coś, co teoretycznie wydaje się być dobre – okazuje się być pułapką równie wielką, co samo uzależnienie. Ludzie trafiają tam z deszczu pod rynnę.

JAK JEST, A JAK ZROBIĆ TO DOBRZE?

Natomiast, jak to wygląda z punktu widzenia zdrowej terapii? Jakie jest wyjście z tego wszystkiego? Rozłóżmy to na czynniki pierwsze. Łatwiej będzie dostrzec, gdzie są rozwiązania, a gdzie tylko zastępuje się jedne problemy innymi.

I. IZOLACJA OD ŚRODOWISKA

Jak to robią: zamykają ludzi w ośrodkach, całkowicie odcinając ich od otoczenia i kontaktu ze światem zewnętrznym.

Co im to daje: tworzą fikcyjne poczucie bezpieczeństwa, które w praktyce jest podstawą pod możliwość uzależnienia ludzi od tego środowiska.

Jak robić to zdrowo: zmiana, jeżeli ma być prawdziwą zmianą, musi się odbywać w środowisku, w którym ta osoba funkcjonuje. To przede wszystkim nauka tego, jak być asertywnym, jak być liderem, jak mieć odwagę robić inaczej, niż wszscy wokół.

Co daje ta zmiana: przede wszystkim świadomość, że większość ludzi to ignoranci, na co mamy naukowe dowody. Dlatego opinia większości – tak długo, jak są to jednostki przeciętne, bezrefleksyjne, podążające za stadem – nigdy nie powinna być podstawą jakichkolwiek istotnych życiowo decyzji. Dlatego musisz przede wszystkim nauczyć się odwagi do tego, żeby konfrontować te bezmyślne postawy i postępować w pierwszej kolejności w zgodzie ze sobą.

II. ZAKAZY I NAKAZY

Jak to robią: cała przestrzeń życiowa ludzi w takich ośrodkach jest obwarowana szeregiem zakazów i nakazów. Takich, które dotyczą nawet najbardziej elementranych, fizjologicznych funkcji organizmu danej osoby.

Co im to daje: w ten sposób podporządkowują sobie ludzi. Programują ich mózgi w taki sposób, żeby dowolny impuls z wewnątrz filtrowały poprzez szereg narzuconych z góry zakazów i nakazów. De facto czynią z nich mentalnych niewolników narzuconego systemu. Taki Matrix w Matrixie.

Jak robić to zdrowo: przede wszystkim nauczyć ludzi wyznaczać cele oraz osiągnięcia, do których dążą. Niech ludzie sami wybierają to, co ich motywuje. Niech sami idą w takim kierunku, w jakim chcą iść.

Co daje ta zmiana: przede wszystkim uwalnia ludzi z poczucia bycia w klatce, bycia pod ścianą. Ludzie są dużo bardziej efektywni oraz zdeterminowani, kiedy idą ścieżką, którą sami dla siebie wybiorą.

III. BŁĘDY

Jak to robią: karają za każde, nawet najbardziej błahe wykroczenie poza wyznaczone ramy.

Co im to daje: tworzą sobie armię uzależnionych od nich ludzi, którzy nadal nie potrafią poruszać się samodzielnie po świecie.

Jak robić to zdrowo: kształcić w ludziach umiejętność samostanowienia. Umiejętność krytycznej i racjonalnej oceny zysków oraz strat. Uczyć świadomego zarządzania ryzykiem. Bo nasza dowolna aktywność życiowa, którą podejmujemy – to przecież ciągłe zarządzanie ryzykiem. Nawet, kiedy idziemy ulicą i przechodzimy na pasach przez jezdnię. To samo dotyczy uzależnień, sportu, biznesu, czy czegokolwiek, co robimy.

Co daje ta zmiana: a co jeżeli ktoś popełni błąd? To w absolutnej większości przypadków nic się nie stanie. Zwłaszcza, jeżeli wyciągnie z tego wnioski na przyszłość. Właściwie to się stanie. Dzięki wyciągnięciu wniosków następnym razem zrobi to lepiej, mądrzej. I poza sytuacjami decydującymi o życiu lub śmierci – na większość błędów można sobie spokojnie pozwolić, żeby wyciągnąć z nich wnioski.

IV. KARY I NAGRODY

Jak to robią: karają za każdą głupotę, a zwłaszcza za próby ustanowienia osobistych granic. Nagradzają w zasadzie jedynie brakiem kar za posłuszne wykonywanie rozkazów.

Co im to daje: tworzą tzw. syndrom Sztokholmski u osób, które są u nich na „terapii”. Czyli z jednej strony uzależniają ludzi od siebie w ekstremalny sposób. Ale z drugiej tworzą w mózgu takie połączenia, że ofiary same zaczynają racjonalizować sobie swoją sytuację i obwiniać się za to, że się w niej znajdują. W końcu przecież chcą, żeby „terapia” była udana.

Jak robić to zdrowo: najprostszym sposobem na motywację zewnętrzną jest zgramifikowanie danego procesu. Czyli ustawienie celów i określenie zestawu nagród za ich realizację, ale w taki sposób, który będzie akceptowalny dla danej osoby. A każdy ma swoją własną wrażliwość. Dlatego, jako źródło zewnętrznej motywacji świetnie sprawdza się chociażby aplikacja Habitica, która robi to za nas i daje możliwość dopasowania systemu do potrzeb danej osoby.

Co daje ta zmiana: ktoś zapyta, a co jeżeli ktoś, czegoś nie zrobi? To po prostu będzie nie zrobione. Największym zagrożeniem dla skutecznej terapii jest przede wszystkim popadanie w skrajności. Próba bycia perfekcyjnym we wszystkim. A to jest zwykły faszyzm. Masz prawo do błędów. I Twoje otoczenie też musi to rozumieć. Dla własnego dobra. A terapeuta nie ma prawa nazywać się terapeutą, jeżeli tego nie rozumie.

V. POCZUCIE WSPÓLNOTY

Jak to robią: tworzą połączenia ludzi na zasadzie wspólnej realizacji obowiązków. Co wydaje się być ok, ale w praktyce ponownie zamyka ludzi do najmniejszych, dających się sterować, komórek społecznych.

Co im to daje: zamiast wspólnoty, tworzą systemy pełnej kontroli zachowań 24/7. W ten sposób ludzie są poddawani praniu mózgu nie tylko przez „autorytety”, ale także przez osoby, które uczestniczą w „terapii”.

Jak robić to zdrowo: dać ludziom przestrzeń do budowania zdrowych relacji. Ale też pomoc im w określeniu, kto będzie wpływał korzystnie na ich rozwój, a kto będzie ściągał ich w dół.

Co daje ta zmiana: przede wszystkim ludzie zyskają konkretne narzędzia do selekcji właściwych osób. Ale nie na bazie „Ty pijesz, to z Tobą nie gadam, a Ty jesteś chujem, ale nie pijesz, więc z Tobą pogadam”. Bo kończy się tym, że ludzie wcale nie znajdują lepszego towarzystwa. Nadal zdani są na losowość i przypadek – a nie na umiejętność świadomego tworzenia przestrzeni społecznej wokół siebie.

VI. ABSTYNENCJA

Jak to robią: zabraniają ludziom jakiegokolwiek kontaktu z uzależnieniem. Nie uczą świadomego korzystania z czegoś. Tresują tak, żeby ktoś tego unikał.

Co im to daje: tworzy to niezdrowe napięcie między „chcę”, a „nie mogę”. Tak długo, jak dana osoba czuje stres i napięcie, żeby nie dotknąć nawet swojego dawnego problemu – jest nadal od niego uzależniona. Po prostu została wytresowana, żeby go omijać. Co tworzy iluzję skuteczności takiej terapii. Ale to oznacza, że nadal ma ten problem, a do tego została jeszcze wytresowana do nowego uzależnienia.

Jak robić to zdrowo: przede wszystkim nauczyć ludzi świadomie korzystać z dostępnych nam rozwiązań. Jak pijesz – wlej troszkę alkoholu i zrób sobie drinka, zamiast pić czystą wódkę na kieliszki. Jak czujesz, że zaczyna się „dobra zabawa” i helikopter w głowie – przestań wlewać kolejny alkohol. Rozrzedzaj go w międzyczasie płynami niealkoholowymi. Dzięki temu unikniesz kaca. Tego fizycznego i tego moralnego. A przede wszystki będziesz pamiętać, co się działo na imprezie.

Co daje ta zmiana: nauczysz się świadomie korzystać z tego, co jest dostępne. Jesteś dorosłą osobą, poradzisz sobie. Po prostu pokaż, że potrafisz korzystać z tego świadomie. Że wiesz i potrafisz powiedzieć stop odpowiednio wcześnie. Twoje problemy wynikały z tego, że zbyt późno mówiłeś/-aś stop. Twoim wyjściem z uzależnienia nie jest skrajność w postaci abstynencji – ale przede wszystkim umiejętność zachowania rozsądku i zatrzymania się we właściwym momencie, odpowiednio wcześnie.

VII. ŻYCIE PO TERAPII

Jak to robią: po odpowiednio długim okresie prania ludziom mózgu i trzymania ich w izolacji od świata – ludzie są wypuszczani do swojego starego środowiska, po czym okazuje się, że wszystko do nich wraca.

Co im to daje: pacjenci po powrocie do swojego środowiska mają poczucie niesamodzielnośći i zagubienia. Nikt ich nie nauczył poruszać się po tej przestrzeni. Dlatego cały czas potrzebują kogoś, kto będzie im mówił, co mogą, a czego nie. Więc, jak nie mają pod ręką ośrodka, to pójdą do księdza. Po czym będą wszystkim wokół opowiadać, jaką to wielką pomoc od nich otrzymują. Chociaż działa to na ich szkodę. A korzystają z tego ci, którzy zrobili sobie z nich gorliwych wyznawców oraz ambasadorów swojej marki.

Jak robić to zdrowo: podstawą jest przede wszystkim uczenie ludzi nowych zachowań oraz postaw w tym środowisku, w którym przychodzi im żyć.

Co daje ta zmiana: ludzie uczą się żyć na własnych zasadach. Bo zawsze będą po drodze jakieś przeszkody. Zawsze będzie ktoś lub coś, co będzie próbowało nas sprowadzić na złą drogę, wypchnąć poza nasz obrany kierunek, odwrócić naszą uwagę. Ta zmiana polega przede wszystkim na tym, żeby pomóc ludziom wybierać to, co dla nich dobre. Aby potrafili skupić się na czymś i doprowadzić to do końca.

CO Z TYM WSZYSTKIM ZROBIĆ?

Najważniejsze w trakcie zdrowo przeprowadzonej terapii jest przede wszystkim nabycie umiejętność samodzielnego myślenia, świadomego zarządzania ryzkiem oraz odwagi do tego, żeby postępować w zgodzie ze sobą.

A jeżeli innym ludziom to przeszkadza – umieć skutecznie obronić swoją postawę. I to jest coś, czego nikt za Ciebie nigdy nie zrobi. To jest coś, czego nikt Cię nie nauczy. To jest coś, co możesz zdobyć jedynie samodzielnie.

Natomiast rozumiem, że czasami to jest za mało na start. Że ten tekst pomaga rozjaśnić wiele spraw, ale nadal zastanawiasz się, jakie działania podjąć. Jak skutecznie rozwiązać ten problem.

Na początek polecam darmowy kurs dotyczący skutecznej profilaktyki zdrowotnej. Umysł nie da rady, jeżeli ciało nie będzie wystarczająco silne. Wiem po sobie, jak wiele problemów mentalnych udało mi się rozwiązać, kiedy mogłem liczyć na wsparcie ze strony mojego organizmu.

DARMOWY KURS SKUTECZNEJ PROFILAKTYKI ZDROWOTNEJ >>

Natomiast, kiedy już zdobędziesz podstawową wiedzę i chcesz przyspieszyć efekty – możesz skorzystać z Konsultacji EMTP. Natomiast pamiętaj zawsze, że celem jest to, żeby się uwolnić od potrzeby terapii i dojść do miejsca, w którym idziesz już o własnych siłach. Jakakolwiek terapia, która przenosi Cię z jednej zależności w drugą – nie jest dobrą terapią.

Konsultacje EMTP są skontruowane w taki sposób, żeby dać Tobie szybki i mocny start w kierunku samodzielności. A później jedynie okresowo Cię wspomagać w kolejnych etapach, które będą przede wszystkim w Twoich rękach. Bo nikt za Ciebie tej pracy nie wykona. Natomiast może Cię wesprzeć w niej, kiedy faktycznie ta pomoc będzie Tobie potrzebna.

KONSULTACJE EMTP™ >>

Im szybciej będziesz działać skutecznie o własnych siłach – tym lepiej dla Ciebie i Twojego procesu terapeutycznego. Nas w EvoHeal nie interesuje uzależnianie ludzi od siebie, ponieważ jesteśmy częścią większej ideii, której realizacja wymaga zdrowego, silnego środowiska ludzi, którzy potrafią działać niezależenie i samodzielnie.

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej – zapraszamy do spojrzenia na to wszystko z szerszej perspektywy.

SEN O WOLNOŚCI, CZYLI DLACZEGO POWSTAŁ TESLA BUSINESS SYSTEM >>

Tymczasem z mojej strony to wszystko na teraz. Życzę Tobie sukcesów i powodzenia na tej drodze. A jeśli potrzebujesz wsparcia, żeby się rozpędzić – wierzę, że dostępne opcje pomogą Tobie osiągnąć sukces. Natomiast słowem kluczem jest „pomogą”, a nie „zrobią to za Ciebie”.

Sukces jest w Twoich rękach. Stać Cię na to, żeby go osiągnąć! Wszystkiego dobrego!